Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Kierunek Tatry

Kierunek Tatry 2019/07/17 20:46 #16887

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Mariusz.

Kierunek Tatry 2019/07/17 22:50 #16888

szukając info na temat winiet i innych opłat za autostrady za granicą:
www.dwakolka.eu/oplaty-na-drogach-europy/
na Słowacji motocykliści nie musza ponosić opłat - sprawdziłem na różnych stronach

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kierunek Tatry 2019/07/18 10:28 #16889

Niestety urlop mi się kończy i pozostaje mi tylko życzyć udanego wyjazdu.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kierunek Tatry 2019/07/18 14:59 #16890

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kierunek Tatry 2019/07/18 15:06 #16891

Andrzej napisał: Niestety urlop mi się kończy i pozostaje mi tylko życzyć udanego wyjazdu.

Andrzej może cos we wrześniu =] ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kierunek Tatry 2019/07/18 16:23 #16892

Mariusz napisał:

Andrzej napisał: Niestety urlop mi się kończy i pozostaje mi tylko życzyć udanego wyjazdu.

Andrzej może cos we wrześniu =] ;)

Coś pomyślimy

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kierunek Tatry 2019/07/27 18:34 #16905

A więc.....
Podróż się udała w 100 % =] ... chociaż niektóre rzeczy zaraz Was zaskoczą .... mnie najbardziej zaskoczyło heheh, ale podsumowując w sumie cieszę się z przebiegu wszystkich zdarzeń... a wiem że każda długa podróż uczy !!!
Na początek krótkie podsumowanie:
czas - 4 dni,
nawinięte - 1700 km
spalanie ( mój bandzior) od 4,5 do 7,5 / 100km.
koszt - noclegi 120, jedzenie ok 180, paliwo 400 (oile nie zgubiłem jakiegoś paragonu.. a starałem się zbierać)
cena paliwa od 5,05 do 5,60.
Zapakowani spotkaliśmy się u Zibiego o 9:00, chwila pogaduchy i uzgodnienia szczegółów i pół godzinki później w drodze. Pierwsze tankowanie tuż przed wjazdem na A1 - wjazd Nowe Marzy .. chyba

Umówiliśmy się , że przerwy robimy co ok 150 km. Następne tankowanie zrobiliśmy na A1 po 135 km . Czas pomiędzy tankowaniami to ok 40-45 minut - :D prędkość przelotową proszę samemu obliczyć =D.
Podróż nam minęła bardzo płynnie - pogoda dopisywała i tak dojechaliśmy do Bielska Białej
.
Następnie Zibi pokierował drogą przez Międzybrodzie - żałuję że nie włączyłem kamerki wtedy - piękne trasy z winklami 180 stopni. Zadowoleni i nie zmęczeni jazdą tylko po prostu całym dniem dojechaliśmy do Zakopanego od strony Chochołowa.
I wtedy się wydarzyło ....
Ja już zaoferowany tętniącym życiem w centrum Zakopca zacząłem zamiast na drogę rozglądać się wszędzie dookoła. Patrzę na restauracje , kózki i "łowieczki ;P " i tak ...
ktoś wchodzi na jezdnię > auto nagle hamuje > za nim gwałtownie następne > potem ja patrze na drogę (za późno ) ... daje po cheblach ..... przednie koło blokada ... tylnego hamulca nawet nie zdążyłem nacisnąć .... LEŻĘ.
Zibi jak opowiadał (jechał za mną) twierdzi, że zobaczył dym spod obu kół (może klocki nie wiem ), ja z około 25 km/h wyhamowałem praktycznie do zera > padam > wyskakuje spod maszyny > fruwają plastiki ....Zamarł - tysiąc myśli "co teraz ?!?!? " ... Zibi blokuje drogę.
Ja wstaję > wyłączam zapłon . Kolo z auta , w które omal nie wyczesałem, wyskakuje i przeprasza mnie że tak nagle zahamował i czy nic mi nie jest itp. Ja dobrze wiedziałem że to moja wina i odprawiłem typa. Zibi myślał że typ z ryjem że w niego walnąłem ... ale nic takiego nie było.
Ktoś wysiadł z auta i pomógł mi podnieść maszynę. Ja CAŁY - spadłem na prawe biodro intuicyjnie zabierając nogę spod maszyny - ochraniacz w spodniach zrobił robotę. Odpalam maszynę .... rozrusznik chwilę musiał przepalić to co zalało gaźniki i maszyna... CHODZI RÓWNIUTKO =]
Odjeżdżam na bok, żeby odblokować przejazd, ocenić straty i chwilę złapać oddech. Efekt upadku na fotkach poniżej:


Ogólnie, gmol zrobił robotę - gdyby nie on to miałbym dziurę w silniku , brak oleju i powrót na lawecie...... kierunku brak.......
Po następnych 15 minutach dojechaliśmy do domku.
KONCENTRACJA DO OSTATNIEJ CHWILI !!!
Ogólnie była chwila strachu, później złości a potem człowiek pomyślał że to nauczka a tak naprawdę poza kosmetyką to ... nic się nie stało :D:D:D ... poszliśmy na piwo HEJ!!! c.d.n. ;)
Załączniki:
COM_KUNENA_THANKYOU: Andrzej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Mariusz.

Kierunek Tatry 2019/07/27 20:51 #16906

Ważne iż Tobie się nic większego nie stało.
Naprawa, konserwacja, sprzedaż odzieży i akcesoriów motocyklowych... i komputery ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kierunek Tatry 2019/07/27 22:44 #16907

Super relacja. Czekam na cd.Może się zmotam i Z naszego wyjazdu coś ogarnę.No widać że sezon na wyjazdach na razie jest.I to jest fajne.Mariusz i Zibi,brawo Wy !

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kierunek Tatry 2019/07/28 09:05 #16910

Dzień drugi.
Wstajemy i ku naszemu rozczarowaniu ... siąpi taki drobny deszczyk - jakby chmura zeszła na ziemię ... tak czy inaczej wszystko mokre. O dziwo pogodynka uparcie twierdzi ze nie ma deszczu no ale cóż.
Jak później się okazało lało aż do wieczora.
Dzień mimo to nie poszedł na marne, ponieważ potrzebna była chwila refleksji, podsumowanie tego co się wydarzyło i wydarzyć mogło. Od rana obdzwoniłem kilka najbliższych sklepów motoryzacyjnych i ok. 10 pojechaliśmy dużym bandziorem do Czarnego Dunajca z założeniem kupna jakiegokolwiek (nawet od traktora ;) ) kierunkowskazu. Aha... jazda na tylnej kanapie hmm......wolę jednak być kierowcą " że tak to powiem heheh". Tak czy inaczej znaleźliśmy mały sklepik i za 30 zł komplet całkiem zgrabny chiński zestaw - później stwierdziliśmy że ładniejszy od oryginału :D
Po powrocie odstawiliśmy Bazyla na baseny a sami zrobiliśmy przygotowania w sklepie spożywczo-mo.... ;) wyjeliśmy wszystkie narzędzia jakie wspólnie mielismy, przeturlałem Bandziorka pod daszek żeby nie padało nam na głowy i zabraliśmy się do pracy.
Efekt poniżej.

Kombinacji było sporo, ponieważ w kloszach były żarówki 5 Wat - zamiast org 21Wat i migacz szybko mrygał. Kilka przymiarek i po chwili zrobiliśmy przeszczep i stare bebechy wylądowały w nowych kloszach i wtedy było już miodzio. =] Ogólnie do naszej pracy przyłączył się góral - właściciel pensjonatu i pomagał nam w wymianie, która zajęła praktycznie ..... długo ;). U Włada spędziłem już ze znajomymi kilka urlopów - bardzo miło nas witał, gościł kawką i herbatką i ogólnie gdy tylko się pojawialiśmy na horyzoncie zaraz wyskakiwał na pogaduchy ;)

W między czasie pokazywał nam swoja aparaturę do pędzenia bimberku

który oczywiście musiał zostać poddany degustacji

heheh poroża nie komentuję ;P
Później poszliśmy na knajpki na obiad przy akompaniamencie góralskich grajków

i tak zadowoleni zakończyliśmy nasz drugi dzionek - nawineliśmy tego dnia ok 40 km , zrobiliśmy światełka i przepędziliśmy deszcz :) .. przynajmniej tak nam się zdawało ;)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Ostatnia edycja: przez Mariusz.
  • Strona:
  • 1
  • 2
Czas generowania strony: 0.187 s.
Zasilane przez Forum Kunena